Strona Domowa Rodziny Mniszek Tchorznickich

Jan Mniszek Tchorznicki - ksiądz

Kurier Lwowski - rok 1888 nr 215 strona 5 (04.08)

Zamach skrytobójczy i rabunek.

W nocy na 30. lipca w Kukizowie pow. lwowskiego, nieznani złoczyńcy wdarli się do mieszkania tamtejszego proboszcza, ks. Jana Tchorznickiego, liczącego 85 lat i podczas snu zadali mu cztery rany w głowę, złamali mu dwa żebra, a — jak świadczą pozostałe na szyi znaki dusili go za gardło. Ks. Tchorznicki nie trzyma służącego, mieszka on samotnie na probostwie, położonera niedaleko dworu. Odzyskawszy dopiero nad ranem przytomność, nie wiedział ks. Tchprznicki, co się z nim w nocy stało; posługacz księdza, przekonawszy się o smutnym stanie jego, zawiadomił o "wypadku tamtejszego właściciela dóbr, p. Strzeleckiego, który natychmiast wysłał posłańca do Lwowa po lekarza, p. dr. Scbmida. Przybyła także sądowa komisja z lwowskiego sądu krajowego karnego, która skonstatowała, że zrabowano sędziwemu kapłanowi 80 zł. banknotami po 10 zł., a dalej zimowy ciemny surdut, w którym prawdopodobnie były ukryte wartościowe papiery.

Komisja sądowa uwięziła dwóch tamtejszych dworskich parobków; zrabowane dwa inne surduty i kapę znaleziono w tamtejszej otworem stojącej stajni. Na kilka dni przedtem otruto domowego psa ks. proboszcza. Był to już trzeci podobny napad na księdza Tchorznickiego; po drugim wyśledziła tutejsza policja sprawców we Lwowie, mianowicie zakwestjonowała u jednego ze złoczyńców staroświecki zegar, pochodzący z ówczesnego rabunku.

Kurier Lwowski - rok 1888 nr 235 strona 4 (24.08)

W sprawie morderstwa (próby przyp.red) popełnionego 30. lipc-a na proboszczu Kukizowa w pow. lwowskim, ks. Tchorznickim, wyjechała wczoraj na miejsce komisja sądowopolicyjna. Miano poczynić ważne odkrycia.

Kurier Lwowski - rok 1888 nr 239 strona 5 (28.08)

Usiłowane morderstwo w Kukizowie.

Kukizów jest to miasteczko między Kulikowem a Jaryczowem, należące do sądu powiatowego w Kulikowie. Długie lata był tam proboszczem ks. Tchorznicki, który uchodził za człowieka bardzo bogatego i dlatego kilkakrotnie był napastywany przez ludzi złej woli w swem mieszkaniu na probostwie. Gdy już wysłużył swoje lata, chcąc być pewniejszym życia i mienia, przyjął gościnę u państwa Strzeleckich, kolatorów swojego, kościoła. Tutaj umieszczono go w oficynie o 10 kroków odległej od dworu i za mierną cenę dawano mu cało utrzymanie. Od 4 lat było probostwo obsadzone innym' księdzem, ks. Tchorznicki zaś żył sobie spokojnie w Kukizowie. Tymczasem najwidoczniej nie zaginęła fama o jego pieniądzach, skoro z 29. do 30. lipca w nocy wykonano napad na niego. Znaleziono go srodze pokaleczonego w łóżku. Otrzymał on ze zbrodniczej ręki dwa cięcia, prawdopodobnie tępem nieco narzędziem w prawą i lewą skroń, następnie dość ciężkie uderzenia w ciemię, prócz tego na piersiach we środku widnieje ślad ciężkiego uderzenia i kilka żeber jest naruszonych. Pierwszego śledztwa skutkiem było , że uwięziono służącego, który przez dłuższy czas obsługiwał księdza i kilku ze służby dworskiej. Przesłuchania tych ludzi jednak nie doprowadziły do skutku.

Po tygodniu wysłano ze'Lwovva p. Spanga rewizora policji na miejsce. Począł on badać rzecz szczegółowo i wezwał pomocy prokuratorji państwa. Mieszkał on dziwnym zbiegiem okoliczności w tych samych oficynach, co ks. Tchorznicki, tylko w pokojach o ścianę odgraniczonych od tamtych. Kiedy zjechała komisja sądowa, zgłosiła pani Strzelecka, że ma w przechowaniu 80 tysięcy zł ., wartające papiery ks. Tchorzniekiego, które on jej dał do przechowania. Między papierami ks. Tch. znaleziono prócz tego około 60 tys. w gotówce i wartościowych papierach. Różne poszlaki złożyły się na to, że zeszłego tygodnia w piątek przyaresztowała prokuratorja syna pani Strzeleckiej, Aleksandra Strzeleckiego, pomimo, iż nie mieszkał w samym Kukizowie, lecz w Bouszowie, folwarku o ćwierć mili odległym od mieszkania księdza.

P. Spang pozostał w miejscu i czynił dalsze poszukiwania. Śledztwo sądowe, bardzo skrzętnie prowadzone przez pp. Kownackiego i Sumpera, wyświeci resztę szczegółów, których tutaj nie wolno nam wymieniać. Dość na tem, że wczoraj aresztowano matkę poszlakowanego p. Strzeleckiego, mężczyzny niespełna, 30 lat, starszą już wiekiem kobietę. Towarzyszyły jej do bram więzienia śladczego bliskie jej krewne.

Najważniejszy świadek tej całej sprawy, ks. Tchorznicki przychodzi do przytomności i da zapewne stanowcze w tej sprawie wskazówki. Kto wie nawet, czy jego zeznania nie spowodowały stanowczego zwrotu w dochodzeniach sądowych.

Kurier Lwowski - rok 1888 nr 241 strona 5 (30.08)

Zbrodnia W Kukizowie.

Zboczywszy w prawo z bitego gościńca w kierunku Jaryczowa, na pół mili przed nim, leży na falistym wzgórku miasteczko a właściwie wieś dziedziczna Kukizów, posiadłość Aleksandra Werszowicz Strzeleckiego. Kilkadziesiąt lichych chat wieśniaczych w rzędzie, lecz żadnej przy nich zieleni, drzew lub sadów, odarte i poszarpane karczmisko przy drodze, parę parterowych, niepokaźnych i wielce zaniedbanych budynków dworskich nad roległem bagniskiem, zarosłem szuwarem, oto miejscowość, która na każdym przykre sprawić musi wrażenie, mimo nader żyznych dokoła płynących pól i łanów. Dom mieszkalny, okolony ogródkiem i paru kasztanami, ma za sobą wystawioną murowaną szopę, na prawo parterowe oficyny, do których przylega przepyszny, lecz zapuszczony park o lipach, pamiętających czasy Sobieskiego, a tworzących aleje, które pasem do 400 kroków szerokim ciągną się ze dwa kilometry, granicząc z łąką, która należąc też do wsi Rudańce, przylega do samego folwarku Bouszowa, obecnej kawalerskiej rezydencji Aleksandra Strzeleckiego.

We dworze mieszkała sama Marja z Polanowskich Strzelecka, matka Aleksandra, osoba licząca lat 66, mająca pokojówkę, w oficynach zaś w dwóch izdebkach ks. Jan Tchorznicki, który wiodąc żywot odosobniony, służącego nie miał i trzymać go nie chciał. Staruszek 80-letni, przebywał w Kukizowie jako proboszcz 45 lat z rzędu, mieszkając na probostwie, i dopiero od lat trzech skorzystawszy z zaprosin dziedziczki przeniósł się na folwark, żyjąc w serdecznej przyjaźni jedynie z obywatelką, do której miał zaufanie.

Stosunek jego z Aleksandrem Strzeleckim był, we dług opowiadań włościan, nieco chłodniejszym, aczkolwiek proboszcz niejednokrotnie przychodził temu ostatniemu z pomocą pieniężną, wypożyczywszy mu na zwykłe rewersa sumę kilku tysięcy zł.

Uchodził on we wsi za człowieka zamożnego, posiada wieś Pijanowice w Samborskiem, a fama ta stała się powodem, że go kilkakrotnie okradano, a nawet przed trzema laty dokonano na nim napadu, którego sprawców wówczas nie wykryto. Prawdopodobnie okoliczność ta i ciągła obawa skłoniła księdza do szukania schronienia we dworze. Wiódł on żywot skromny i cichy, rzec można abnegacyjny, oszczędność posuwał do skąpstwa, lubo człowiekiem był uczynnym, względnym dla parafian, uważających go za dziwaka. Lubial samotność, nikogo do siebie nie zbliżał, a czas spędzał jedynie w mieszkaniu lub na przechadzkach. Dnia 29.lipca, w niedzielę, odprawił nabożeństwo w parafialnym kościółku, wieczorem pil herbatę w ogrodzie, przy której dotrzymywała mu towarzystwa sama tylko gospodyni, poczem w mieszkaniu swojem położył się na spoczynek, zaszczepiwszy drzwi na drewnianą zasuwkę, łatwo dostępną od dworu dla każdego. Nazajutrz nad ranem, parobek dworski znalazł drzwi jego otwarte, a wszedłszy do wnętrza, zobaczył zbroczonego krwią księdza na łóżku. Kałuża krwi na podłodze na środku pokoju, oraz dwie krwawe blizny na czole słabo oddychającego świadczyły, że dokonano na nim zamachu gwałtownego. Parobek zaalarmował ludzi i panią Strzelecką, która o wypadku (według zeznania) zawiadomiła niezwłocznie listownie syna w Bouszowie.

Młody dziedzic przybywszy na miejsce posłał do Lwowa posłańca po dr. Schmidta i zawiadomił o wypadku pisemnie prokuratorję państwa, podając, jako ks. Tchorznicki, cierpiący na epilepsję, prawdopodobnie w napadzie wypadłszy w nocy z łóżka ciężko się poranił i nikogo o jakąkolwiek zbrodnię nie podejrzywa poczem polecił podłogę umyć z krwawych plam.

Prokuratorja wysiała na miejsce komisję sądowolekarską, która przybyła do Kukizowa 3 Igo wieczór i bawiła tam dwa dni. Dr. Schmidt, dwaj lekarze sądowi Lukas i Gostyński i fizyk starostwa skonstatowali przy oględzinach bezprzytomnego wówczas księdza, rany na czole i piersiach, pochodzące od tępego narzędzia, gwałtownie zadane, a na podstawie zeznań Aleksandra Strzeleckiego, uwięziono parobków dworskich, Krajewskiego, Merunowicza i Lucia, których oddano sądowi karnemu, gdzie dotąd przebywają, kierując śledztwo pierwotnie przeciwko nim tylko. Dyrekcja policji wysiała na miejsce rewizora Spanga, który właściwe śledcze rozpoczął badania. Na podstawie licznych jego dostrzeżeń dochodzenie przybrało inny a wyraźny kierunek.

Zawiadomiona o rezultatach prokuratorja wysłała na miejsce sędziego śledczego Kownackiego i praktykanta sądowego Paparę. Gdy sędzia sprawdził osobiście wskazane poszlaki i przekonał się, że dowody Spanga były prawdziwe, rozpoczął śledztwo ze służbą dworską, co do najdrobniejszych szczegółów, dotyczących Strzeleckich w dniu owym krytycznym. Odbyto przedewszystkiem najściślejszą rewizję w mieszkaniu proboszcza. W szafie znaleziono listów zastawnych, talarów i dukatów holenderskich na sumę GO.000 zlr., w komodzie pod szufladą kilkaset dukatów, w starym obrazie zwiniętym w rulon 600 złr, w szufladkach biuika, w pudelku o podwójnem dnie 100 zlr., pod podszewką w starym cylindrze 300 złr., wiele kwitów od kuponów bankowych, oraz liczne ślady krwi po wszystkich szufladach, widocznie po dokonanym zamachu przetrząsanych.

Owej nocy napadu wyprawiał Aleksander Strzelecki u siebie w Bouszowie bankiet, podejmując do północy towarzystwo ze Lwowa, głównie oficerów i urzędników politycznych, nie zdołano dojść dotąd, ażali później wydalał się on z domu. Człowiek to młody, lat 30 liczący, właściciel trzech włości, przedstawiających wartość 300.000 złr., do połowy zadłużonych, prowadził zawsze życie nader hulaszcze, widziano go bardzo często w kasynie końskiem i tingl-tanglu przy ul. Fredry. Po owej smutnej nocy nie zmienił wcale trybu życia, bywał często we Lwowie i rozpoczął budowę nowego murowanego dworu, na który dość znaczne wydał już pieniądze.

Sędzia śledczy przygotowawszy w ten sposób materjal dowodowy, zażądał przybycia na miejsce prokuratora. Nazajutrz zjechał zastępca prokuratora p. Sumper, który strutynowawszy akta, zgodnie z zapatrywaniem sędziego śledczego, postawił wniosek o wytoczenie śledztwa Aleksandrowi Strzeleckiemu o zbrodnię rozbójniczego morderstwa i o aresztowanie tegoż. Udano się do Bouszowa, położonego tuż za parkiem i łąką. Przy rewizji wówczas odbytej, znaleziono również pewne poszlaki i sędzia wydal obwinionego w ręce komendanta posterunku żandarmerji Dyrdzińskiego, który tego wieczora w piątek 24. bm. odwiózł go do tut.sądu krajowego, gdzie przebywa w celi wraz z obwinionym o defraudację Żabką.

W dwa dni później, w niedzielę, złożyła p. Marja Strzelecka w ręce sędziego w listach zastawnych i obligacjach długu państwa 80.000 zlr., a później 600 złr. w talarach i dukatach, zeznając, że ks. Tchorznicki dał jej tę sumę do przechowania, a w razie śmierci jego, takową jej darował.

Rewizja następnie u niej przedsięwzięta nie dała żadnego rezultatu. W niedzielę aresztowano i ją także, na co była już przygotowaną i zarządzenie to przyjęła ze spokojem i rezygnacją. Kukizow opuściła w cztcrokonnym powozie w towarzystwie rewizora Spanga.

Na miejscu w Kukizowie bawią stale od dwóch tygodni sędzia Kownacki, praktykant Papara i ajent Spang, a zastępca prokuratora dojeżdża niemal codziennie. Śledztwo prowadzi się nader energicznie, a przesłuchiwanie świadków potrwają co najmniej jeszcze 10 dni. Rozprawa zatem główna przypadnie gdzieś w zimie.

Lekarze orzekli, że rany na czole księdza zadane są ręką słabą, prawdopodobnie kobiecą. Ks. Tchorznicki, staruszek o zapadłem żóhem obliczu, siwym włosie, twarzy okolonej krótką, białą brodą jest już na drodze rekonwalescencji. Małomówny, daje krótkie odpowiedzi. Zaprzeczał on, aby pieniądze powierzał p. S., lub komukolwiek i sądził, że ma je w szafie, a sam nie wie, ile ich posiada. Na punkcie gromadzenia pieniędzy jest wprost manjakiem i raduje się wyraźnie, gdy mu powiadają, że posiada tak znaczną sumę. Na folwarku bawi zawiadowczyni i dozorca, ustanowieni z ramienia starostwa.

Za energię i sprawiedliwość należą się słowa prawdziwego uznania p. prezydentowi Simonowiczowi, prokuratorowi i sędziom śledczym, których żmudna praca, niestety tak przykre ma w tym wypadku zadanie....

Kurier Lwowski - rok 1888 nr 246 strona 4 (04.09)

W sprawie nsiłowanego skrytobójczego morderstwa w Kukizowie sprawa nie postąpiła ani na krok naprzód, mimo, iż śledztwo prowadzi się bardzo energicznie na miejscu. Ksiądz Tchorznicki przyszedł już zupełnie do zdrowia. Dnia 2go b. m. izba radna c. k. sądu krajowego odmówiła prośbie pp. Strzeleckich o wypuszczenie na wolną stopę za kaucją, na tej zasadzie, że ustawa w danym wypadku tego nie dopuszcza. Sprawa oprze się tedy o apelację. Wspólobronę doradczą na czas śledztwa objął znany lwowski adwokat dr. Roiński

Kurier Lwowski - rok 1888 nr 281 strona 3 (09.10)

Dwór Kukizowski opustoszał zupełnie, a majątkiem zawiaduje zięć pani Strzeleckiej, p. Kochanowski osiadłszy na folwarku w Bojszowie. Śledztwo jest już na ukończeniu i sędzia Kownacki, auskultant Papara, oraz rewizor Spang powrócili tymi dniami do Lwowa. Ksiądz Tchorznicki ma się z każdym dniem lepiej, używa nawet przechadzki w rozległym ogrodzie zakładu PP. Miłosiernych.

Osoby

 

Sprawy

 

Translate this page:

Webdesign service by Sarkis. Outsourcing by FreelanceWebmarket.